Sunday, January 8, 2012

San Francisco - powoli żegnamy się


If you're going to San Francisco
Be sure to wear some flowers in your hair
If you're going to San Francisco
You're gonna meet some gentle people there

For those who come to San Francisco
Summertime will be a love-in there
If you're going to San Francisco
Be sure to wear some flowers in your hair
If you're going to San Francisco
You're gonna meet some gentle people there

Pojechałam do San Francisco bez kwiatów we włosach i miłość letnia też na mnie tam nie czekała. Przyjemne miasto. Nasz motel mieścił się na dalekich obrzeżach i wyglądał na motel, w którym większość mieszkańców pokoi zadomowiła się na dłużej. Kiedy po jakimś czasie przeczytałam książkę 'Pracować za grosze i (nie) przeżyć', będącą obrazem utajonej biedy w jednym z najbogatszych państw świata, zrozumiałam co Ci wszyscy ludzie tam robili. Po prostu nie stać ich było na długoterminowy czynsz, a łatwiej było płacić te kilkadziesiąt dolców z tygodnia na tydzień. Obrzeża nie zachęcają do spacerów po deptakach, wręcz przeciwnie zdradzają inne oblicze Ameryki. Jak nie zna się dobrze okolicy to tak jak ja można nagle późnym wieczorem wylądować w sklepie, gdzie 'nie wiadomo czemu?!' sprzedawca jest odgrodzony kuloodporną szybą. Po wyjściu z takiego sklepu chce się jak najszybciej znaleźć w samochodzie, tym szybciej im więcej czuje się na sobie spojrzeń biegnących z pobliskiego chodnika. Ot taki przyjemny klimacik. A tak poza tym to tak tam jest...

Górki tak strome, że zjeżdżając w dół ma się wrażenie, że za moment twój samochód przekoziołkuje.


Nie wiem dlaczego, ale dla mnie już sama nazwa California powoduje rozpromienienie na twarzy i tęsknący błysk w oczkach





Golden Gate, czyli most samobójców


0 comments: