Monday, July 28, 2008

Route 1

Jakoś wzięło mnie na wspomnienia:) I to chyba najwyższy czas aby dokończyć tego bloga... Właściwie to niedawno udało mi się w końcu przejrzeć i obrobić wszystkie zdjęcia:)
Siedząc teraz w ten upalny wieczór przypominam sobie to jacuzzii i basen zaraz pod moimi oknami... tak cudownie było się tam chiloutować po ciężkiej pracy hmmm... :) 
Tenskno całkiem tenskno...
Ale jak to było przez ostatnie 2 tygodnie w USA:
Postanowilliśmy przemierzyć Californie z południa na północ.

Route no 1 czyli autostrada jedynka - jedna z najpiękniejszych i najbardziej legędarnych dróg na świecie bięgnąca wzdłuż wybrzeża oceanu Spokojnego. Jak powiem że było pięknie to będę mało orginalna... no ale było właśnie pięknie:) Po jakimś czasie przyzwyczailiśmy się do tego piękna i już nie sięgaliśmy tak uparcie po aparaty, ani też nie zatrzymywaliśmy się przy każdym zjeździe. Na tej trasie spędziliśmy 2 dni, z ekstremalnym nocowaniem pod namiotami tuż przy plaży pełnej.. ropy?!? (to akurat nie było takie piękne, szczególnie jak nam się to do stóp poprzylepiało). Nasze oczy były przez te dni pijane tym pięknem... to pijaństwo przeciągnęło się nam wprawdzie na następne 2 tygodnie ale o tym później:)


I tak właśnie tam było...
Zachód słońca od którego nie można było oderwać oczu...
Wolność, ekspresja uczuć i ... wykorzystanie wszystkiego co można znaleźć na plaży po to aby wykrzyczeć tą radość:)
Znane pewnie z tych filmów, których nigdy nie widziałam...
W końcu przychodził czas na refleksje...


0 comments: